Bieżące tematy polityczne, społeczne i gospodarcze a także krytyka dziennikarskiego przekazu. Myśl śmiało, nie bądź łatwowierny , nie pozwól sobą manipulować !
Blog > Komentarze do wpisu

Jeszcze o wyborach , czyli "racja musi być po naszej stronie (157)

Los tak zrządził , że urodziłem się jeszcze w PRL-u, więc dorastałem i wkraczałem w świat ludzi dorosłych w czasach , kiedy wszelka władza należała do ludu pracującego miast i wsi. Nieoceniony Jan Kobuszewski w swoim słynnym kabarecie  wspominał , że rządzili wszyscy , czyli my , cały naród , ja też !  W odpowiedzi usłyszał od spotkanego przypadkowo grzybiarza : " O cholera , nie za dużo trochę ?". Pamiętam więc czasy naszej dzisiejszej elity solidarnościowej , pamiętam jak część z nich mozolnie wspinała się po szczeblach kariery naukowej. Młodsi czytelnicy  słyszeli zapewne o porażającej merytorycznie pracy doktorskiej św. pamięci Lecha Kaczyńskiego pt." Zakres swobody stron w zakresie kształtowania treści stosunku pracy ". Biedny pan prezydent tak się chciał przypodobać ówczesnym rządzącym (czyli narodowi), że co parę kartek  przywoływał w swej pracy Włodzimierza Lenina. Lud mieszkający na terenach między Odrą , Bugiem i Nysą  wysoko ocenił wysiłek Lecha Kaczyńskiego i w roku 1979 przyznał mu tytuł doktora. Jeszcze wcześniej, bo w roku 1976 naród przyznał tytuł doktora jego bliźniaczemu bratu Jarosławowi, za dzieło pt.:" Rola ciał kolegialnych  w kierowaniu szkołą wyższą".

Jak wspomniałem wyżej, rządzący wtedy nad Wisłą plebs, stawiał wysokie wymagania młodym naukowcom,  musieli  więc  w swych pracach gloryfikować Lenina. Kiedy  obalono "władzę ludu pracującego miast i wsi" , wśród młodych działaczy solidarności z ambicjami naukowymi, zapanowała euforia zwana potocznie "TKM"  co się czyta " teraz ku-wa my.  Takiej ilości doktoratów i habilitacji jaka powstała na przełomie wieków historia Polski nigdy nie odnotowała. Niestety ilość nie poszła w jakość . Wyraźnie widać, że kadra naukowa z nowego rozdania, zupełnie zbagatelizowała na  studiach przedmiot o nazwie logika. W jaskrawy sposób prawda ta wyszła na światło dzienne, przy okazji ostatnich wyborów samorządowych , po których rozległ  się powszechny lament , że je sfałszowano. Zwolennicy PIS-u rozdzierają szaty i krzyczą :" Sfałszowano wybory , teraz ku-wa my mieliśmy rządzić"

Chcecie przykładów? Proszę bardzo. Oglądałem dzisiaj w stacji " G-wno prawda całą dobę " wywiad z dobrze zapowiadającym się kiedyś naukowcem Ryszardem Bugajem. Po zmianach ustrojowych Ryszard Bugaj został odznaczony  (zgodnie z zasadą TKM ) Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu  Odrodzenia Polski (nie wiem dlaczego Lech Kaczyński tak nisko cenił Bugaja, skoro np. prezydent  Ignacy Mościcki odznaczył w 1936 roku Hermanna Goeringa Orderem Orła Białego). Ten krótki rys biograficzny pana Ryszarda Bugaja nie byłby pełny, gdybym nie wspomniał , że obecnie zasiada on  w radzie programowej PIS.

Ten "zasłużony" naukowiec  tłumaczył dzisiaj Justynie Pochanke, że wybory sfałszowano i nie mogło być inaczej. Gdyby wybory odbywały się wg ordynacji francuskiej to ciemny lud miałby na kartce pozycję do zakreślenia , że nie głosuje na żadnego z kandydatów . Wówczas  on , Ryszard Bugaj , uznałby taki wynik wyborów. Skoro jednak nie było takiej kartki i motłoch biorący udział w wyborach protestował w inny sposób , to wybory były sfałszowane. Zaiste , wybacz mu Panie taką logikę jaskiniowca.

Kolejnym rozmówcą tej samej primabaleriny był sympatyczny Paweł Kowal , autor rozprawy doktorskiej pt.:" Polityka ekipy gen. Wojciecha Jaruzelskiego w latach 1986-89.Próba reformy w systemie władzy.". Jak wiadomo Wojciech Jaruzelski zmarł w tym roku, więc starczy jeszcze jego życiorysu na kolejnych kilka doktoratów dla młodej elity politycznej.

Ten sympatyczny naukowiec związany z PIS  też jest na bakier z logiką. Jego głoszone tezy o fałszerstwie wyborów obrażają inteligencję telewidzów. Pan Paweł twierdził , że stawiane przez wyborców krzyżyki przebijały się na następną stronę  i  w ten sposób głos zaliczono jako nieważny. Nie trzeba mieć doktoratu aby rozumieć , że to przypadek niemożliwy nawet jeden na milion . Postawiony przez wyborcę krzyżyk nigdy nie trafi w kratkę na następnej stronie ponieważ ma ona inny układ geometryczny. Przecież to inna lista o innym formacie dobry człowieku!! Załóżmy jednak hipotetycznie ,że taki przypadek mógłby się zdarzyć ,ale jeśli się zdarzył , to taką wiedzę nasz rozmówca mógł mieć tylko i wyłącznie od członka komisji a to już śmierdząca sprawa . Członek komisji nie mógł z mocy prawa takiego zafałszowanego  protokołu z wyborów podpisać , niech pan nie bredzi panie Pawle , bo tracę resztki sympatii do pana.

Prezes 04.12.2014





czwartek, 04 grudnia 2014, 0_prezes1

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Dodatki na bloga