Bieżące tematy polityczne, społeczne i gospodarcze a także krytyka dziennikarskiego przekazu. Myśl śmiało, nie bądź łatwowierny , nie pozwól sobą manipulować !
RSS
wtorek, 16 czerwca 2015

Ogłoszona przez Karola Darwina w XIX wieku praca "Teoria doboru naturalnego" znana nam bliżej jako "Teoria ewolucji" stanowiła zasadniczy zwrot w odpowiedzi na odwieczne pytanie skąd pochodzimy. Zgodnie z hipotezą afrykańskiego pochodzenia człowieka - "człowiek rozumny" pojawił się jakieś 150 000 lat temu. Dzisiaj już wiemy , że nie jesteśmy potomkami neandertalczyka ani jego wcześniejszych form (H.ergaster czy H.erectus) ponieważ wyginęli oni około 30 tysięcy lat temu trafiwszy w ślepą  uliczkę ewolucji. Mniej więcej w tym czasie z terenów Afryki nadciągnął Kromaniończyk (człowiek z Cro-Magnon) , forma gatunku H.sapiens niemal identyczna z człowiekiem dzisiejszym. Kromaniończyk był oczywiście przystosowany do ciepłego klimatu a jego wędrówka do zachodniej (ciepłej) Europy zakończyła się około 27 tysięcy lat temu.

Posłużyłem się Darwinem aby wykazać , że nie da się przeskoczyć pewnego szczebla ewolucji. Cywilizacja zawsze miała  kierunek z zachodu na wschód. W IX wieku kiedy notujemy pierwsze wzmianki o powstaniu państwa polskiego , na wyspach brytyjskich w pełni rozkwitała kultura , a wokół samego Londynu  istniało około 70 mennic w których bito monety. To pokazuje różnicę obszarów kulturowych  jaka wytworzyła  się w procesie kolonizowania naszej planety. Wtedy  w początkach naszej państwowości było to kilkaset lat , dzisiaj 50 a może nawet 100 lat , a jeśli nam się  wydaje , że tak nie jest, to tylko pozory . Ewolucja jest nieskończonym dążeniem do doskonałości ale jej kierunek nie zawsze musi być pozytywny. Dzisiaj po 156 latach od ogłoszenia przez Darwina swojej pracy, Plemię zamieszkujące dorzecze Odry i Wisły dalej nie może pogodzić się z myślą , że człowiek powstał bez boskiego udziału. Uważa , że stwórca ma nieograniczoną władzę wymyślania zwierząt nieskończenie wielu odmian,  ale dziwnym trafem buduje tylko takie , które są zdolne wzajemnie zadawać sobie rany , ból i śmierć !

Niech mi czytelnik wybaczy ten nieco przydługi wstęp z klasyki nauk przyrodniczych. Potrzebny mi on był , ponieważ doznałem wstrząsu po ostatnich wyborach prezydenckich w Polsce. W ciągu długich lat mojego życia poddawałem analizie wiele skomplikowanych , czasem nieprawdopodobnych  sytuacji i prawie zawsze udawało mi się postawić precyzyjną diagnozę. Tym razem  potrzebowałem jednak więcej czasu zanim zrozumiałem , że jedynym wytłumaczeniem wyniku wyborów w Polsce jest bardzo głębokie zacofanie cywilizacyjne, a więc opóźnienie w dziedzinie gospodarki , nauki  i polityki. No bo jak wytłumaczyć prosty fakt , że miliony Polaków poddanych przez kler katolicki zbiorowej hipnozie , głosowało w wyborach powszechnych przeciw własnym interesom ? To chyba jedyny taki przypadek w historii świata, kiedy ludzie dobrowolnie głosują na swoją zgubę dążąc do całkowitego unicestwienia. Przecież cała wschodnia Polska głosująca za rządami kleru katolickiego, żyje z produkcji żywności, która w znacznym stopniu była eksportowana do Rosji. Ci biedni i straszliwie zacofani ludzie zupełnie nie rozumieją , że pod rządami na pasku biskupów , porozumienie z Rosją oddala się całkowicie, a wraz z nim oddala się perspektywa lepszego życia. Przypadek zrządził, że do tej sytuacji pasuje również termin zapożyczony z teorii ewolucji tzw. odmóżdżenie. Pewien mały stwór z gatunku osłonic potrzebuje mianowicie mózgu tylko dla procesu przemieszczania się , natomiast kiedy znajduje odpowiednią niszę w której może osiąść na stałe, zjada swój mózg który stanowi teraz dla niego tylko balast. Ekstrapolując to zachowanie na rodzaj ludzki można przyjąć , że Polacy uznali , iż  oto  znaleźli odpowiednią niszę w UE a więc mózg przestał być im potrzebny. Termin "odmóżdżenie" pasuje również doskonale do drugiej grupy społecznej, która dała się uśpić katolickiemu klerowi. Chodzi mianowicie o ludzi młodych w wieku przed 30-tym rokiem życia. Jak znam młodzież  marzy im się życie w dostatku i świat bez wojen i konfliktów. Marzą im się także przyjazne stosunki z Rosją. Tym bardziej więc trudno zrozumieć dlaczego przy takich poglądach głosowali na partię która z całą swoją mocą  prze do konfliktu z Rosją ?

Stary już jestem , w moich żyłach dopiero od drugiego pokolenia płynie polska krew. Coś jednak przeczuwam ,że moi potomkowie nie będą chcieli żyć w kraju który staje się poligonem doświadczalnym Watykanu. A ja ? Jak zdążę to poproszę prezydenta Putina o przyznanie obywatelstwa.

Prezes

wtorek 16 czerwca 2015 roku.

środa, 17 grudnia 2014

Jestem dzisiaj przygnębiony i wpadłem w straszną depresję. Oglądam właśnie telewizję  BBC i widzę kolosalną  przepaść  kulturową , dzielącą rozwinięty zachód  od narodu który zamieszkał na wschód od Odry i Nysy. Patrzę na zdjęcia wykonane przez sondę kosmiczną Voyager  z odległości 6 miliardów kilometrów i widzę na tym zdjęciu małą plamkę wielkości jednego pixela . Astronom Carl Sagan który wpadł na pomysł aby skierować obiektywy sondy w kierunku ziemi,  tak opisał ten mały pixel na zdjęciu:" Zastanówcie się nad tą kropką , to nasz dom , to my. Na niej wszyscy których kochacie , których znacie , o których słyszeliście. Wszyscy którzy kiedyś istnieli , żyli właśnie tam. Zebrane radości i cierpienia , tysiące pewnych religii , ideologii i systemów ekonomicznych , każdy myśliwy i rolnik , bohater i tchórz , twórca i niszczyciel cywilizacji , król i  wieśniak , każda zakochana para , matka i ojciec , wyczekiwane dziecko , odkrywca i wynalazca , każdy moralista , skorumpowany polityk , każda gwiazda , każdy przywódca , każdy święty i grzesznik w historii naszego gatunku , żył tam na tym okruchu pyłu zawieszonym w promieniach słońca. Mówi się , że astronomia uczy pokory i rozwija charakter".

Przełączyłem kanał mojego telewizora i po tym wspaniałym filmie wróciłem na ziemię do polskiej plemiennej rzeczywistości. Oglądam wywiad Justyny Pochanke z mecenasem Romanem Giertychem a tematem jest oczywiście marszałek Sikorski. Dziennikarka poruszała temat z dziedziny o której nie ma zielonego pojęcia , no bo niby skąd miałaby się znać  na finansach i rachunkowości ? W Polsce jednak rządzą  dziennikarze, więc biedny Giertych wił się jak ryba w sieci, aby broń Boże nie obrazić pani Justyny. Z kolei ja mógłbym ostro polemizować z tą  panią , bo nie zależy mi na zaproszeniu do studia TVN-u , jednak nie starcza mi wyobraźni na określenie stanu jej umysłu. Pozostanę więc przy określeniu , że pani Justyna jest "sprawna inaczej" i nie chodzi w tym wypadku o nogi lecz o głowę. W ferworze dyskusji dziennikarce wszystko się pomieszało i argumentowała , że Sikorski powinien mieć jakieś papiery dokumentujące jazdę samochodem  prywatnym w ciągu ostatnich siedmiu  lat. Dowodziła przy tym , że skoro ona ( i każdy obywatel) musi przez pięć lat  archiwować w domu dokumenty dla Urzędu Skarbowego , to posłów też ta zasada powinna obwiązywać. Nie chcę zanudzać czytelnika  argumentowaniem , że nie ma takiego prawa które by nakazywało pracownikowi "budżetówki" kolekcjonowanie notatek  z przejazdu samochodem służbowym. Myślę , że tego oczywistego  nonsensu nie ma potrzeby powtarzać , bo obowiązek posiadania niezbędnej dokumentacji ciąży na administracji sejmu czy też odpowiedniego ministerstwa. Nie wolno wkładać do wspólnego worka przypadku posłów posądzanych o nadużywanie tzw. "kilometrówek" z przypadkiem marszałka Sikorskiego. Ten przypadek można porównać np. do policjanta który jest równocześnie radnym miasta i właśnie jedzie samochodem policyjnym na obrady tej rady. Wolno mu tak postępować , czy też nie wolno? Oczywiście , że nie wolno , bo budżet policji nie może wspomagać budżetu miasta. W przypadku marszałka Sikorskiego mieliśmy do czynienie z budżetem MSZ oraz budżetem sejmu i jest normalną sprawą  , że marszałek wykonując obowiązki posła nie powinien był obciążać budżetu MSZ  kosztami związanym z pełnieniem obowiązków posła. Jedynym problemem gmatwającym tzw. sprawę Sikorskiego jest sprawa przysługującej mu ochrony BOR. Nie wiem czy osoba której przysługuje ochrona BOR musi z mocy prawa z takiej ochrony korzystać , podejrzewam że nie musi. Przypominam sobie nawet przypadek "wielkiego" prezydenta który pchał się w Gruzji pod kule Rosjan bez ochrony BOR-u. Dlatego jestem dziwnie  spokojny o wynik "sprawy Sikorskiego".

Wracam do mojego wstępu gdyż nie ma lepszego pokazu głupoty i  ludzkich fanaberii niż to odległe małe zdjęcie maleńkiego świata. Jeden mały pixel  na tym zdjęciu podkreśla naszą odpowiedzialność, byśmy obchodzili się ze sobą lepiej , żeby chronić i pielęgnować tą błękitną kropkę , jedyny dom jaki znamy.

Prezes 17.12.2015 r.

czwartek, 04 grudnia 2014

Los tak zrządził , że urodziłem się jeszcze w PRL-u, więc dorastałem i wkraczałem w świat ludzi dorosłych w czasach , kiedy wszelka władza należała do ludu pracującego miast i wsi. Nieoceniony Jan Kobuszewski w swoim słynnym kabarecie  wspominał , że rządzili wszyscy , czyli my , cały naród , ja też !  W odpowiedzi usłyszał od spotkanego przypadkowo grzybiarza : " O cholera , nie za dużo trochę ?". Pamiętam więc czasy naszej dzisiejszej elity solidarnościowej , pamiętam jak część z nich mozolnie wspinała się po szczeblach kariery naukowej. Młodsi czytelnicy  słyszeli zapewne o porażającej merytorycznie pracy doktorskiej św. pamięci Lecha Kaczyńskiego pt." Zakres swobody stron w zakresie kształtowania treści stosunku pracy ". Biedny pan prezydent tak się chciał przypodobać ówczesnym rządzącym (czyli narodowi), że co parę kartek  przywoływał w swej pracy Włodzimierza Lenina. Lud mieszkający na terenach między Odrą , Bugiem i Nysą  wysoko ocenił wysiłek Lecha Kaczyńskiego i w roku 1979 przyznał mu tytuł doktora. Jeszcze wcześniej, bo w roku 1976 naród przyznał tytuł doktora jego bliźniaczemu bratu Jarosławowi, za dzieło pt.:" Rola ciał kolegialnych  w kierowaniu szkołą wyższą".

Jak wspomniałem wyżej, rządzący wtedy nad Wisłą plebs, stawiał wysokie wymagania młodym naukowcom,  musieli  więc  w swych pracach gloryfikować Lenina. Kiedy  obalono "władzę ludu pracującego miast i wsi" , wśród młodych działaczy solidarności z ambicjami naukowymi, zapanowała euforia zwana potocznie "TKM"  co się czyta " teraz ku-wa my.  Takiej ilości doktoratów i habilitacji jaka powstała na przełomie wieków historia Polski nigdy nie odnotowała. Niestety ilość nie poszła w jakość . Wyraźnie widać, że kadra naukowa z nowego rozdania, zupełnie zbagatelizowała na  studiach przedmiot o nazwie logika. W jaskrawy sposób prawda ta wyszła na światło dzienne, przy okazji ostatnich wyborów samorządowych , po których rozległ  się powszechny lament , że je sfałszowano. Zwolennicy PIS-u rozdzierają szaty i krzyczą :" Sfałszowano wybory , teraz ku-wa my mieliśmy rządzić"

Chcecie przykładów? Proszę bardzo. Oglądałem dzisiaj w stacji " G-wno prawda całą dobę " wywiad z dobrze zapowiadającym się kiedyś naukowcem Ryszardem Bugajem. Po zmianach ustrojowych Ryszard Bugaj został odznaczony  (zgodnie z zasadą TKM ) Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu  Odrodzenia Polski (nie wiem dlaczego Lech Kaczyński tak nisko cenił Bugaja, skoro np. prezydent  Ignacy Mościcki odznaczył w 1936 roku Hermanna Goeringa Orderem Orła Białego). Ten krótki rys biograficzny pana Ryszarda Bugaja nie byłby pełny, gdybym nie wspomniał , że obecnie zasiada on  w radzie programowej PIS.

Ten "zasłużony" naukowiec  tłumaczył dzisiaj Justynie Pochanke, że wybory sfałszowano i nie mogło być inaczej. Gdyby wybory odbywały się wg ordynacji francuskiej to ciemny lud miałby na kartce pozycję do zakreślenia , że nie głosuje na żadnego z kandydatów . Wówczas  on , Ryszard Bugaj , uznałby taki wynik wyborów. Skoro jednak nie było takiej kartki i motłoch biorący udział w wyborach protestował w inny sposób , to wybory były sfałszowane. Zaiste , wybacz mu Panie taką logikę jaskiniowca.

Kolejnym rozmówcą tej samej primabaleriny był sympatyczny Paweł Kowal , autor rozprawy doktorskiej pt.:" Polityka ekipy gen. Wojciecha Jaruzelskiego w latach 1986-89.Próba reformy w systemie władzy.". Jak wiadomo Wojciech Jaruzelski zmarł w tym roku, więc starczy jeszcze jego życiorysu na kolejnych kilka doktoratów dla młodej elity politycznej.

Ten sympatyczny naukowiec związany z PIS  też jest na bakier z logiką. Jego głoszone tezy o fałszerstwie wyborów obrażają inteligencję telewidzów. Pan Paweł twierdził , że stawiane przez wyborców krzyżyki przebijały się na następną stronę  i  w ten sposób głos zaliczono jako nieważny. Nie trzeba mieć doktoratu aby rozumieć , że to przypadek niemożliwy nawet jeden na milion . Postawiony przez wyborcę krzyżyk nigdy nie trafi w kratkę na następnej stronie ponieważ ma ona inny układ geometryczny. Przecież to inna lista o innym formacie dobry człowieku!! Załóżmy jednak hipotetycznie ,że taki przypadek mógłby się zdarzyć ,ale jeśli się zdarzył , to taką wiedzę nasz rozmówca mógł mieć tylko i wyłącznie od członka komisji a to już śmierdząca sprawa . Członek komisji nie mógł z mocy prawa takiego zafałszowanego  protokołu z wyborów podpisać , niech pan nie bredzi panie Pawle , bo tracę resztki sympatii do pana.

Prezes 04.12.2014





wtorek, 02 grudnia 2014

Polskie media przypominają mi bandytów którzy podpalają komuś dom  a potem przychodzą na konferencję  prasową i cynicznie pytają , czy władze mają  już koncepcję  na jego odbudowę.

     Takie porównanie przyszło mi do głowy, kiedy dzisiaj oglądałem konferencję  prasową  Państwowej Komisji Wyborczej. Wnikliwie obserwowałem  całą konferencję i zapamiętałem obraz dziesięciu dumnych , zachowujących  godność sędziów  i  stojącą  na przeciw hałastrę , która ponoć  w imieniu społeczeństwa  zadawała pytania. Cóż może przekazać społeczeństwu grupa pajaców, słabo lub wcale nie przygotowanych merytorycznie. Ambitny dziennikarz, idąc na taką konferencję, powinien szczegółowo  przestudiować ordynację wyborczą , by nie narazić się na śmieszność. Pochwalam zatem  i podziwiam tych sędziów, którzy  w obliczu takiej powszechnej tępoty zachowali godność, a sędzia Wiesław Kozielewicz zdobył się nawet na bardzo ciekawy wykład z przedmiotu. Nie mam jednak żadnych wątpliwości , że zgromadzona  na sali gawiedź cokolwiek z tego wykładu zrozumiała. Pewnie przyszła tam tylko wypić kawę albo zeżreć kanapkę , wiem coś o tym , bo sam kiedyś organizowałem w Warszawie konferencje prasowe.

Pozwolę sobie w tym miejscu przytoczyć w wielkim skrócie niektóre wypowiedzi  Pana  Przewodniczącego PKW , sędziego  Jaworskiego: " W toku procesu wyborczego ujawniła się niesprawność systemu informatycznego która skomplikowała i znacznie opóźniła ogłoszenie wyników wyborów. Rzuciła ona cień na sprawność polskiego systemu wyborczego i społeczną ocenę PKW. Ujawniona niesprawność nie wpłynęła na rzetelność przeprowadzonych czynności wyborczych i respektowanie gwarancji  określonych w kodeksie wyborczym. W naszej ocenie nie zasłużyliśmy na tak zmasowaną  krytykę , krytykę która godziła w fundamenty polskiego systemu demokratycznego i polskiego systemu wyborczego, cieszącego się dużym autorytetem w świecie. Ze zdumieniem przyjmujemy krytykę kierowaną  pod naszym adresem przez niektórych parlamentarzystów , którzy tworzyli lub współtworzyli obecne prawo wyborcze a dzisiaj próbują ewentualnymi błędami legislacji  obarczyć PKW. Mając na uwadze te wszystkie okoliczności , w celu ochrony organów wyborczych , autorytetu PKW , oraz godności sędziowskiej i osobistej każdego z nas , członkowie PKW zrzekli się funkcji pełnionych w PKW". (koniec cytatu).

W dalszej części konferencji nastąpiła seria pytań, ale ich poziom jak wspomniałem na wstępie,  nie zasługuje na omówienie, gdyż byłaby to obraza inteligencji moich czytelników. Media z braku innych sensacyjnych doniesień zrobiły sobie z sędziów PKW chłopców do bicia .(Takie zdanie podziela też profesor Osiatyński  z którym wywiad przeprowadziła niedawno Katarzyna Kolenda Zaleska. TVN ma w zwyczaju wielokrotnie powtarzać wszelkie wywiady ale wywiadu z profesorem ze wstydu nie powtarzał). Wracając do konferencji prasowej w  PKW ,  odnosiło się wrażenie, że pod koniec spotkania u niektórych dziennikarzy uruchomiły się trochę szare komórki. Zrozumieli, że nasz system wyborczy jest poważnie zagrożony z oczywistej przyczyny. Po takiej bezpardonowej nagonce mogą  być kłopoty z naborem sędziów do pracy w PKW. Do naszych mediów powoli dociera świadomość, że rola zwierzyny łownej , może nie przypaść do gustu sędziom z dużym autorytetem, a na zmianę prawa jest w tej chwili za późno. Najbliższe wybory uzupełniające  mają  się odbyć już niedługo , bo w styczniu,  lecz rozbita przez media PKW  nie istnieje !!

Szanowni Państwo. Dotychczas w wolnej Polsce krytyka sądów i sędziów nie należała do dobrego tonu. Taka była cicha umowa społeczna, która teraz została przerwana z prozaicznego powodu - awarii systemu komputerowego. Zdaję sobie sprawę ze słabych stron naszej władzy sądowniczej, ale brutalny atak ze strony mediów,  każe nam zadać sobie pytanie  czy jesteśmy cywilizowanym krajem?  Może powinniśmy wprowadzić zakaz publicznej krytyki PKW ? Badania opinii publicznej pokazują , że mamy większe zaufanie do władzy sądowniczej niż do dziennikarzy i mediów, które z oczywistych powodów ciągle nami manipulują. Jest przecież chroniona prawem cisza wyborcza , sędziowie mają immunitet, dlaczego  więc tej ochrony nie roztoczyć nad PKW ? To przecież fundament naszej demokracji ! Demokratyczne wybory w naszym kraju to nie jest festyn ludowy , nie wolno nam pozwalać na to, aby media robiły sobie z wyborów spektakl widowiskowy lub kabaret. Zbyt wiele mamy do stracenia !!!

Prezes  02.12.2014

poniedziałek, 24 listopada 2014

Lat mi przybywa , zdrowie szwankuje więc myślałem , że nie będę już musiał chwytać za pióro lub  też siadać do klawiatury komputera. Jednak dzisiejsza próba podpalenia Polski , mojej ojczyzny , mojego rodzinnego domu , zmusiła mnie do smutnej refleksji. Nie damy rady Szanowni Czytelnicy, za dużo w naszej ojczyźnie zwykłych szubrawców. Ten stan trwa  od wieków , nie uda nam się  dogonić cywilizacyjnie zachodu z takim strasznym balastem, pozbądźmy się w końcu złudzeń !! Co takiego niezwykłego jest w naszych genach , że rodzi się u nas tak dużo  nikczemników i zwykłych  psubratów ?  Uważam , że stwórca niczym szczególnym nas Polaków nie wyróżnił, bo niegodziwcy rodzą się na całym świecie, jednak w  kraju nad Wisłą szubrawcom klimat wyjątkowo sprzyja. Ten klimat , to powszechny  brak szacunku do prawa a także często złe prawo , polityka kościoła katolickiego utrwalająca ogromne zacofanie ,  oraz media i całe środowisko dziennikarskie.

Ze smutkiem przytaczam opinię o nas Polakach wygłoszoną przez Otto von Bismarcka, kanclerza Cesarstwa Niemieckiego :"Dajcie Polakom rządzić a sami się wykończą "  zaś w liście do siostry w lutym 1861 roku pisał :" Bijcie Polaków, ażeby aż o życiu zwątpili. Mam wielką litość dla ich położenia , ale jeśli chcemy istnieć , to nie pozostaje nam nic innego jak ich wytępić." Tyle drastycznych cytatów z historii ale i współczesne sondaże lokują nas w grupie najbardziej nielubianych narodów świata.

W dniu dzisiejszym dwóch europarlamentarzystów  polskich  , Zdzisław Krasnodębski i Ryszard Legutko  dopuścili się niesłychanego zhańbienia  Polski  na forum parlamentu europejskiego, wysuwając przed całym światem oskarżenia o rzekome fałszowanie wyborów. Nie minął jeszcze ani jeden dzień roboczy od momentu ogłoszenia wyników wyborów, umożliwiający wniesienie do sądu protestu wyboczego a ci dwaj gangsterzy , żarliwi katolicy , już wiedzieli wszystko. Wyszli widocznie z założenia, że Pan Bóg wie wszystko a oni wiedzą więcej.

Zhańbili Polskę wykonując partyjne polecenie Jarosława Kaczyńskiego. Ci ludzie w końcu nieźle wykształceni, znaleźli się w parlamencie europejskim także z błogosławieństwa kościoła. Dopuścili się potwornego kłamstwa i oszczerstwa  próbując w ten sposób obalić istniejący porządek prawny,  zdefiniowany w konstytucji. Zniesławili Polskę wpisując się na długą listę renegatów którzy doprowadzili do upadku Polski. Patrząc na problem historycznie , postawili się w tym samym szeregu co biskup Józef Kazimierz Kossakowski który od roku 1787 był na stałej pensji w ambasadzie rosyjskiej i podczas Insurekcji Kościuszkowskiej został powieszony za zdradę , biskup Ignacy Massalski , biskup Wojciech Skarszewski  czy też naczelny kapelan targowicy , biskup Michał Roman Sierakowski. Zdradę tych biskupów pobłogosławił papież Pius VI , którego interesy polityczne ci biskupi realizowali , mając za nic dobro Rzeczypospolitej. Przypomniałem czytelnikom trochę historii aby im uzmysłowić , że zdrada to nie tylko domena dawnych wieków , że zdrada dzieje się na naszych oczach , także na oczach świata !!! Świat z politowaniem patrzy na to , co te "Polaczki" wyprawiają a Władimir Putin już odkorkował szampana. Czy mamy bezczynnie  siedzieć z założonymi rękami aż mały paranoik z poparciem kościoła rozwali nam kraj ? Czy naprawdę jesteśmy aż tak bezradni ?

Dlaczego tak się stało ? Do awantur wykorzystano prozaiczną sytuację , zwykłą awarię  systemu komputerowego, która mogła się zdarzyć wszędzie na świecie. Mogła by , ale gdyby się zdarzyła gdzieś na świecie,  to przeszła by w sposób niezauważalny. Wszędzie tylko nie w Polsce , gdzie media i całe środowisko dziennikarskie nie potrafią myśleć propaństwowo. Nabrali wiatru w żagle, manipulując  mniej "wyrobioną" opinią publiczną we własnym  zas...ym  interesie.  Ulubionym zwrotem było powtarzane tysiące razy  określenie "ręczne liczenie głosów" . Wyrobiło to  u znacznej części Polaków przekonanie że głosy liczą komputery. Mediom nie było na rękę precyzyjne określenie , że głosy zawsze liczą  ludzie i że zawsze kończy się to protokołem podpisanym przez całą komisją i że w końcu  ten protokół jest obfotografowany na dziesiątki sposobów przez wszystkich uczestników, łącznie z mężami zaufania. Dopiero dane z tak sporządzonego protokołu, wprowadza się do systemu komputerowego celem zbilansowania danych z gminy , powiatu czy województwa i wyliczenia zdobytych mandatów. Nasze debilne media z TVN-em na czele, nie chcą społeczeństwu przekazywać  faktów w tak oczywisty sposób i tym różnią się od zachodnich mediów które  we krwi mają narodowy interes. Wolą podsycać napięcie w kraju zamiast powiedzieć  że protokoły, czyli dokumenty źródłowe są dobre, tylko system się zepsuł i trzeba popracować kilka dni dłużej. Mogli ale tego nie zrobili , bo trzeba by wyszukać tematy zastępcze a Putin z Ukrainą  już się trochę zużył.

Europa wyśmiała Krasnodębskiego i Legutkę  ale swej hańby nie uda  im  się  zmyć . Przejdą w niesławie do historii jak owładnięty obsesją  szewc Herostratos.

Prezes 24.11.2014









 

środa, 18 czerwca 2014

Polacy ekscytują się aferą podsłuchową. Nie pierwszy raz zresztą dziennikarze Najjaśniejszej Rzeczypospolitej organizują narodowi takie igrzyska, dając tym wyraźnie do zrozumienia, kto rządzi między Odrą a Wisłą. Łatwo jest udowodnić,że to dziennikarze wywoływali wcześniej histerię z powodu krzyża smoleńskiego (udowodniona dziennikarska prowokacja),ptasiej grypy (nigdy nie przeproszono minister Kopacz),reformy emerytalnej (udowodnione powiązania personalne zainteresowanych), czy też najbardziej idiotyczna  tzw. sprawa Acta kiedy to z sukcesem wyprowadzono ludzi na ulice.

Analizując przyczyny ostatniej paniki związanej z podsłuchem musimy zacząć od źródła czyli od redakcji tygodnika "Wprost". Jak pamiętamy, w przeszłości tygodnik ten zasłynął z oszczerstw rzucanych pod adresem senatora Włodzimierza Cimoszewicza co omal nie doprowadziło go do bankructwa z powodu olbrzymich kar jakie nałożył na gazetę amerykański sąd. Czas mija , poprzedni redaktorzy naczelni odeszli, wiodąc spokojne życie w swoich luksusowych willach. Warto się więc przyjrzeć sylwetce nowego naczelnego , bo to jest dopiero hit - większy od afery podsłuchowej.

Sylwester Latkowski , facet o fizjonomii nie wzbudzającej absolutnie zaufania , nie wiadomo z jakich powodów robi nad Wisłą karierę. Wikipedia podaje,że pod koniec lat dziewięćdziesiątych został skazany prawomocnym wyrokiem na dwa lata i trzy miesiące więzienia za wymuszenia rozbójnicze, z czego siedemnaście miesięcy przesiedział w pudle oglądając błękit nieba z za krat. Niektórzy sugerują , że siedząc w więzieniu  zrobił rachunek sumienia z mocnym postanowieniem poprawy.

Na marginesie za Wikipedią  podaję definicję  wymuszenia rozbójniczego:" Wymuszenie rozbójnicze to występek polegający na doprowadzeniu innej osoby do rozporządzenia mieniem własnym lub cudzym albo do zaprzestania działalności gospodarczej przez zastosowanie wobec niej przemocy , groźby zamachu na życie, zdrowie lub groźby gwałtownego zamachu na mienie. Sprawca musi działać w celu osiągnięcia korzyści majątkowej." Tyle z powtórki prawa. 

Co może jeszcze zainteresować czytelnika w biografii naszego nowego bohatera. Może to , że po wyjściu z więzienia nakręcił kilka kiczowatych filmów w których gloryfikował przemoc i bandytyzm ? Albo to ,że w 2007 roku w czasie afery zorganizowanej przez małego prezesa, były prokurator generalny Janusz Kaczmarek został zatrzymany przez ABW właśnie w mieszkaniu Sylwestra Latkowskiego ? Cokolwiek by jednak nie pokazać w sylwetce naczelnego "Wprost" , ciemny lud i tak nie uwierzy , ciemny lud wie swoje , ciemny lud już wydał wyrok. Historia państw i narodów często  jest naznaczona działaniem takich antypatycznych  postaci. 

P.S.

Nie sposób tej odrażającej prowokacji nie powiązać z żądaniem wysuniętym przez małego prezesa wobec Prezydenta RP. Krótko mówiąc mały prezes postawił prezydentowi ultimatum ,że jeśli nie zdymisjonuje rządu, to znaczy,że jest po stronie sił zła. Wiem,że Pan Prezydent nie potrzebuje adwokata ale ja bym odpowiedział:"...mały prezesie , spokojnie , bo jak śledztwo wykaże kto stoi za prowokacją to może się okazać ,że stoję po właściwej stronie".

Prezes- 18 czerwca 2014 roku.  

środa, 04 czerwca 2014

 
TŁUMACZENIE: AMBASADA AMERYKAŃSKA W WARSZAWIE
 
BIAŁY DOM
 
Biuro Sekretarza Prasowego 
 
4 czerwca 2014 r.
 
 
PRZEMOWA PREZYDENTA OBAMY 
Z OKAZJI 25. ROCZNICY ODZYSKANIA WOLNOŚCI 
 
Plac Zamkowy
Warszawa, Polska
 
 
 
Witaj, Warszawo! (Oklaski.) Witaj, Polsko! (Oklaski.)  
 
Witam Pana Prezydenta, Pana Premiera, Panią Prezydent Warszawy, szefów państw i rządów, zarówno obecnych, jak i byłych, w tym człowieka, który przeskoczył przez mur Stoczni i stanął na czele strajku, przekształconego później w ruch solidarnościowy – więźnia, który został prezydentem i dokonał przemiany tego narodu – dziękuję Lechowi Wałęsie za jego wybitne
przywództwo! (Oklaski.)
 
Dostojni goście, Polacy. Dziękuję za nadzwyczajne powitanie i za zaszczyt świętowania wspólnie z Wami. Chcę przekazać Wam życzenia i wyrazy przyjaźni narodu amerykańskiego – także z mojego rodzinnego Chicago, gdzie mieszka wielu Amerykanów dumnych ze swego polskiego pochodzenia. (Oklaski.) W Chicago czujemy się małą cząstką Polski. W niektórych dzielnicach słychać tylko język polski. Wierni zbierają się w kościołach, np. w kościele św. Stanisława Kostki. Organizujemy paradę z okazji Dnia Konstytucji 3 Maja. Każdego lata jest
organizowany festiwal „Smaki Polonii” – jemy kiełbasę, pierogi i tego dnia wszyscy jesteśmy po trosze Polakami. (Oklaski.) Czuję się więc tu z Wami jak w domu. (Oklaski.)
 
Dwadzieścia pięć lat temu byliśmy świadkami wydarzenia, które niegdyś wydawało się niemożliwe – wyborów, w których naród polski po raz pierwszy rzeczywiście mógł wybierać.  Władze komunistyczne sądziły, że uprawomocnią w ten sposób swoje rządy i osłabią opozycję. Tymczasem miliony Polaków poszły do urn. Po przeliczeniu głosów okazało się, że wolność odniosła miażdżące zwycięstwo. Jedna z Polek, która tego dnia głosowała, wyraziła to tak: „Wydaje się, że coś zaczyna się w Polsce dziać, znowu możemy poczuć smak prawdziwej
Polski.” Miała rację. Był to początek końca komunizmu – nie tylko tutaj, ale w całej Europie. 
 
Obrazy wydarzeń tamtego roku na zawsze pozostaną w naszej pamięci. Ludzie na ulicach Budapesztu i Bukaresztu. Węgrzy i Austriacy przecinający drut kolczasty na granicy, żywy łańcuch demonstrantów w republikach bałtyckich. Czesi i Słowacy w dniach aksamitnej rewolucji. Mieszkańcy wschodniego Berlina wdrapujący się na Mur. Widać, że od tamtego czasu dokonał się niezwykły postęp. Niemcy są zjednoczone. Kraje Europy środkowej i wschodniej to mocne, pewne siebie demokracje. Europa jest bardziej zjednoczona, zamożniejsza i
bezpieczniejsza. Nie wolno nam nigdy zapomnieć, że iskra, która wywołała później tyle rewolucyjnych zmian, która zapaliła promyk nadziei, wyszła właśnie od Was – Polaków.
(Oklaski.)
 
Zwycięstwo w1989 roku nie było nieuchronne. Była to kulminacja setek lat polskiej walki, która czasem toczyła się na tym właśnie placu. Pokolenia Polaków powstawały, by w końcu wybić się na niepodległość. Żołnierze odpierali inwazje ze wschodu i z zachodu. Sprawiedliwi wśród Narodów Świata – a wśród nich Jan Karski – ryzykowali wszystko, by ratować niewinnych ludzi z Holokaustu. Bohaterowie getta warszawskiego nie chcieli odejść bez walki. Wolni Polacy
walczyli w Normandii, a w Polsce Armia Krajowa wznieciła bohaterskie powstanie, chociaż miasto zostało zrównane z ziemią.  
 
Pamiętamy, że nigdy nie pogodziliście się ze swoim losem za żelazną kurtyną. Kiedy syn polskiej ziemi wstąpił na tron Piotrowy, przyjechał do kraju i tu, w Warszawie, wypowiedział słowa, które zainspirowały cały naród: „Nie może być Europy sprawiedliwej bez Polski niepodległej.” (Oklaski.) Jesteśmy dziś wdzięczni za odwagę Kościoła katolickiego i za  niezłomnego ducha św. Jana Pawła II. (Oklaski.)
 
Pamiętamy także, w jaki sposób osiągnęliście zwycięstwo dwadzieścia pięć lat temu. W obliczu fizycznych represji i kul nigdy nie zwątpiliście w moralną przewagę niestosowania przemocy. W ciemną noc stanu wojennego Polacy palili w oknach świece. Gdy reżim w końcu zgodził się rozmawiać, podjęliście dialog. Kiedy zorganizowano wybory – choć nie były one w pełni wolne – poszliście do urn. Jak powiedział w tym czasie jeden z przywódców Solidarności:
„Zdecydowaliśmy się wziąć, co było możliwe”. Polska przypomina nam, że czasami małymi krokami, mimo niedoskonałości, można obalić mury i całkiem zmienić świat. (Oklaski.)
 
Oczywiście Wasze zwycięstwo tego czerwcowego dnia było dopiero początkiem, bo demokracja to dużo więcej niż tylko wybory. Prawdziwej demokracji, realnego dobrobytu i trwałego bezpieczeństwa nie można po prostu podarować ani narzucić z zewnątrz. Trzeba to wypracować i stworzyć samemu. Wobec odwiecznego starcia idei – pomiędzy wolnością a autorytaryzmem, swobodami a prześladowaniami, solidarnością a nietolerancją – postęp Polski pokazuje
nieprzemijającą siłę ideałów, które nam, wolnym narodom, są bliskie. 
 
I tu widać siłę demokracji. Obywatele śmiało zabierają głos, wolni od strachu. Partie polityczne  rywalizują w otwartych i uczciwych wyborach. Niezawisłe sądy stoją na straży praworządności. Prężne media i rozwijające się społeczeństwo obywatelskie trzyma przywódców w ryzach odpowiedzialności – rządy bowiem istnieją po to, by stwarzać obywatelom możliwości rozwoju,  nie zaś by ich stłamsić. (Oklaski.)
 
Właśnie tu widzimy siłę wolnych rynków i efekt trudnych reform – górujące nad miastem, lśniące drapacze chmur, biegnące przez cały kraj autostrady, centra zaawansowanych technologii, czy wreszcie poziom życia, o jakim poprzednie pokolenia Polaków mogły jedynie marzyć. To nowa Polska, którą wspólnie zbudowaliście – gospodarczy „Cud nad Wisłą”.
(Oklaski.) 
 
Na tym polega siła wolnych narodów, które się jednoczą. Przez całe stulecia zmagań, los Polski zbyt często dyktowali inni. Kraj najeżdżano, podbijano, dzielono i okupowano. Te dni już minęły. Polska, jak rzadko który kraj, rozumie że każdy naród musi mieć prawo podążać własną drogą, tworzyć własne sojusze i sam wybierać sojuszników. (Oklaski.)
 
W tym roku przypada 15. rocznica członkostwa Polski w NATO.  Wysoko sobie cenimy służbę Polski na Bałkanach, w Iraku i Afganistanie. A jako Amerykanie jesteśmy dumni z tego, że możemy zaliczać Polskę do najsilniejszych i najbliższych sojuszników Ameryki. (Oklaski)

Święto takiej właśnie Polski obchodzimy dzisiaj. Wolnej, demokratycznej, o jakiej Wasi przodkowie marzyli, za jaką walczyli i umierali. Polski rozwijającej się, bezpiecznej, jaką Wy, młodzi Polacy, cieszycie się od dnia narodzin. 
 
To piękna opowieść, ale dzieje polskiego narodu przypominają nam, że wolność nie jest dana raz na zawsze. Historia przestrzega, że postępu nie należy uważać za rzecz oczywistą. Tego samego dnia, gdy Polacy szli głosować, na placu Tiananmen, po drugiej stronie świata, czołgi miażdżyły pokojowe prodemokratyczne demonstracje. Każde pokolenie, włącznie z naszym, musi zabiegać o dobrodziejstwa wolności i o nie dbać. Temu właśnie zadaniu dziś w pełni się poświęcamy.
(Oklaski.)
 
Nasze demokracje muszą być określane nie poprzez to, przeciwko komu lub czemu jesteśmy, ale poprzez politykę angażowania i tolerancji wobec wszystkich obywateli. Nasze gospodarki muszą zapewniać powszechny dobrobyt, stwarzający większe możliwości w Europie i na świecie, zwłaszcza dla młodych ludzi. Przywódcy muszą spełniać wymogi zaufania publicznego i występować przeciwko korupcji, nie zaś ograbiać własnych obywateli. Nasze społeczeństwa muszą kierować się większym poczuciem sprawiedliwości, które uznaje przyrodzoną godność każdej istoty ludzkiej. A rosyjska agresja na Ukrainie przypomina nam, że nasze wolne narody nie mogą spocząć na laurach w dążeniu do wspólnej wizji, jaką jest Europa wolna, niepodzielna i  ciesząca się pokojem. Musimy nad tym pracować. Musimy być z tymi, którzy pragną wolności.
(Oklaski.)
 
Wiem, że przez wieki historii Polacy byli porzucani przez przyjaciół wtedy, kiedy ich najbardziej potrzebowali. Przybywam więc dzisiaj do Warszawy, by w imieniu Stanów Zjednoczonych oraz w imieniu NATO potwierdzić nasze niezachwiane zaangażowanie w bezpieczeństwo Polski. Artykuł 5 mówi jasno: atak na jednego członka NATO jest tożsamy z atakiem na wszystkich członków. Na nas, sojusznikach, spoczywa solenny obowiązek, wiążące zobowiązanie sojusznicze obrony Waszej integralności terytorialnej.  I tak też będzie. Teraz i zawsze wspólnie będziemy występować „za wolność waszą i naszą”. (Oklaski.) Polska nigdy nie będzie pozostawiona sama sobie. (Oklaski.) Ale nie tylko Polska – Estonia nigdy nie będzie pozostawiona sama sobie. Łotwa nigdy nie będzie pozostawiona sama sobie. Litwa nigdy nie będzie pozostawiona sama sobie. Rumunia nigdy nie będzie pozostawiona sama sobie. (Oklaski.)
    
To nie są tylko słowa. To niezłomne zobowiązanie, za którym stoi najsilniejszy sojusz świata i siły zbrojne Stanów Zjednoczonych – największej potęgi wojskowej w historii. (Oklaski.) Nasze zaangażowanie już dzisiaj jest widoczne. Jego dowodem są samoloty NATO-wskie na niebie nad państwami bałtyckimi; okręty Sojuszu, patrolujące wody Morza Czarnego; rozbudowane ćwiczenia z udziałem wojsk z naszych krajów; oraz zwiększona i trwała obecność amerykańska na polskiej ziemi. Czynimy to nie po to, by jakiemuś krajowi zagrozić, ale by zapewnić bezpieczeństwo i chronić terytorium zarówno naszych przyjaciół jak i nasze własne. 
 
Wczoraj ogłosiłem nową  inicjatywę  na  rzecz  umocnienia  bezpieczeństwa naszych  NATO- wskich  sojuszników i zwiększenia amerykańskiej obecności wojskowej w Europie. Przy uzyskaniu poparcia Kongresu będzie to oznaczać jeszcze większe przesunięcie sprzętu na potrzeby szybkiego reagowania w sytuacji kryzysowej; więcej ćwiczeń i szkoleń dla utrzymania gotowości naszych wojsk; dodatkowe siły amerykańskie – w powietrzu, na morzu i na lądzie, w
tym również w Polsce. Będzie to też oznaczało zwiększenie wsparcia zdolności obronnych przyjaciół takich jak Ukraina, Mołdawia i Gruzja. (Oklaski.)
 
Podczas gdy Stany Zjednoczone zwiększają swoje zobowiązania, inni muszą uczynić to samo. Każdy członek NATO jest przez Sojusz chroniony, ale zarazem każdy członek NATO musi wnosić do Sojuszu swój wkład. To nasza wspólna odpowiedzialność względem siebie.     
 
I wreszcie jako wolne narody łączymy się nie tylko po to, by strzec własnego bezpieczeństwa, lecz też by zabiegać o wolność dla innych. Dziś pragniemy potwierdzić zasady, jakimi się kierujemy.
 
Jesteśmy razem, ponieważ wierzymy, że ludzie i narody mają prawo określać własną przyszłość. Odnosi się to również do narodu ukraińskiego. Okradani przez skorumpowany reżim, Ukraińcy zaczęli się domagać władzy, która by im służyła. Nie ustąpili, choć maltretowano ich i bito do krwi. Następnie mimo gróźb i represji stali w kolejkach do urn wyborczych i w wolnych wyborach wybrali nowego prezydenta, albowiem o legalności przywódcy może decydować
jedynie zgoda narodu. 
 
Ukraińcy wkroczyli na trudną drogę reform. Dziś rano spotkałem się z prezydentem elektem Poroszenką. Powiedziałem mu, że podobnie jak wolne narody udzielały wsparcia i pomocy Polsce na drodze do demokracji, tak dziś wspieramy Ukraińców. (Oklaski.) Jak każdy naród, Ukraina musi w wolny sposób sama decydować o własnej przyszłości. (Oklaski.) Odrzucamy myślenie o przeszłości, które sprowadza się do gry o sumie zerowej. Wolna i niepodległa
Ukraina potrzebuje silnych więzi i rozwoju handlu zarówno z Europą, jak i z Rosją, Stanami Zjednoczonymi i resztą świata. Oraz dlatego, że naród ukraiński zabiega o taką samą wolność, możliwości i postęp, których uzyskanie świętujemy tu dzisiaj – i tak samo na nie zasługuje. 
 
Jesteśmy razem, bo wierzymy, że utrzymanie pokoju i bezpieczeństwa jest obowiązkiem każdego narodu. Czasy imperiów i stref wpływów się skończyły. Nie może być przyzwolenia na to, by większe narody zastraszały mniejsze albo narzucały im swoją wolę pod groźbą luf czy też za pomocą zamaskowanych ludzi przejmujących budynki. Nie można jednym pociągnięciem pióra uprawomocnić grabieży ziemi sąsiada. Dlatego nigdy nie zaakceptujemy dokonanej przez Rosję okupacji Krymu ani naruszenia przez nią suwerenności Ukrainy. (Oklaski.) Nasze wolne narody będą działać razem, by kolejne prowokacje Rosji prowadziły jedynie do dalszej jej izolacji i kosztów ekonomicznych. (Oklaski.) Aby Europa mogła się zjednoczyć, przelało się tyle krwi i poniesione zostały tak wielkie straty, że nie może być dziś naszej zgody na to, by mroczna taktyka XX wieku kształtowała wiek XXI. Jesteśmy razem, bo wiemy, że duch Warszawy, Budapesztu, Pragi i Berlina unosi się wszędzie tam, gdzie w ludzkich sercach budzi się pragnienie wolności – od Mińska po Caracas, Damaszek i Pjongjang. Wszyscy ludzie gotowi podjąć trud budowy demokracji – od Tbilisi po Tunis, od
Rangunu po Freetown – będą mogli liczyć na partnerstwo naszych narodów. Bowiem w zmaganiach tych obywateli widzimy nasze własne zmagania sprzed lat. W ich twarzach widzimy siebie samych. I mało kto widzi to wyraźniej niż Polacy. 
 

Dzisiejsi Ukraińcy to spadkobiercy Solidarności – kobiety i mężczyźni tacy jak Wy, którzy odważyli się sprzeciwić skompromitowanemu reżimowi. Kiedy pokojowe protesty napotkały żelazną pięść, Polacy przynosili kwiaty pod bramę Stoczni. 
 
Dziś Ukraińcy oddają hołd poległym, składając kwiaty na Placu Niepodległości. Pamiętamy Polkę, która w czasie wyborów cieszyła się, że można „znów poczuć smak prawdziwej Polski”. Echa tej radości słychać było na Majdanie, gdzie protestujący skosztowali „smaku prawdziwej  wolności”. „Kocham swój kraj” – mówiła jedna z zebranych, dodając, że wszyscy oni upominają się o „sprawiedliwość i wolność”. Z wdzięcznością wyrażała się o wielkim wsparciu ze strony  Polaków. Oddała uczucia wielu Ukraińców, gdy powiedziała: „Dziękujemy Polsce. Słyszymy Wasz głos i kochamy Was”. (Oklaski.)
 
Możemy dziś powiedzieć to samo. Dziękujemy, Polsko! Za odwagę. Za przypominanie światu, że bez względu na brutalną pacyfikację, bez względu na to, jak długa jest noc, tęsknota za wolnością i godnością nigdy nie mija. Dziękuję, Polsko, za Twoją żelazną wolę, za pokazanie nam, że – a jakże – zwykli obywatele mogą pochwycić wodze historii, wolność zwycięży, bo w ostatecznym rozrachunku czołgi i żołnierze nie mogą się równać z siłą naszych ideałów. 
 
Dziękuję, Polsko, za triumf – nie ten zbrojny, ale triumf ducha. Za prawdę, która nas popycha do przodu: nie ma zmian bez ryzyka, nie ma postępu bez poświęceń i „nie ma wolności bez solidarności”. (Oklaski.)
 
Dziękuję, Polsko. Niech Bóg błogosławi Polsce. (Oklaski.) Niech Bóg błogosławi Ameryce. I  niech Bóg błogosławi naszemu niezłomnemu sojuszowi. (Oklaski.)
 



sobota, 15 lutego 2014

Od czasu kiedy zacząłem samodzielnie myśleć , ciągle nurtuje mnie pojęcie "opinii publicznej". Z pośród wielu definicji tego pojęcia , najbardziej przypadła mi do gustu definicja Napoleona. Ten wybitny strateg określił ją jako niewidzialną i tajemniczą potęgę , której nic nie jest w stanie się oprzeć , nic nie jest od niej bardziej zmienne, bardziej nieokreślone i silniejsze. Bonaparte uważał, że przy wszystkich swych kaprysach, jest ona znacznie częściej, niż nam się wydaje, prawdziwa, rozsądna i sprawiedliwa. Z kolei encyklopedia określa pojęcie opinii publicznej , jako reakcję zbiorowości ludzkich na działania polityczne i społeczne, na wyrażany publicznie stan świadomości tych zbiorowości.



Pojęcie opinii publicznej jest  tak stare jak władza. Wobec władzy zawsze pojawiały się komentarze bardziej lub mniej przychylne a władza zawsze starała się mieć wpływ na te opinie. W czasach współczesnych opinia publiczna jest kształtowana przez informacje podawane przez dziennikarzy a te mogą podlegać większej lub mniejszej manipulacji. Proces jej kształtowania obserwujemy od początku XX wieku a ten jest  nierozerwalnie związany z rozwojem demokracji , powszechnego prawa wyborczego i parlamentaryzmu.



Nie bez racji nazywamy więc dziennikarzy IV władzą . Warto zauważyć , że w przeciwieństwie do władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej, współczesne demokracje nie wymyśliły jeszcze sposobu kontrolowania IV władzy. Pół biedy kiedy społeczeństwo dysponuje sprawną i zaawansowaną władzą sądowniczą ,  zdolną  do szybkiego wykrycia i zniszczenia każdej próby manipulacji. Tak się dzieje niestety tylko w zaawansowanych demokracjach do których na nasze nieszczęście  Polska nie należy.



Dziennikarze korzystają z wolności wyrażania swych poglądów a gwarantuje im to artykuł 54 konstytucji RP oraz międzynarodowe i regionalne instrumenty prawne w tym Europejska Konwencja Praw Człowieka. Jednak w Polsce dziennikarze zbyt często zapominają , że spod ochrony prawnej wyłączone są między innymi zachowania o charakterze rasistowskim , ksenofobicznym i antysemickim. Aby nie być gołosłownym podaję pierwszy lepszy przykład manipulowania opinią  publiczną i pytam Pana Prokuratora Generalnego co ma zamiar zrobić z tą wypowiedzią.



W numerze 6/2014 tygodnika Angora ukazał się artykuł pod tytułem " Nie oddamy Przemyśla". Czytelników informuję ,że jest to artykuł odredakcyjny Angory a nie przedruk,  w czym jak wiemy specjalizuje się ten tygodnik. Moimi bohaterami są osoby o których pisałem na blogu nie tak dawno , bo 12 grudnia ubiegłego roku (artykuł nr 150). Dziennikarz Krzysztof Różycki po raz kolejny w krótkim czasie  rozmawiał z Przemysławem Żórawskim vel Krajewskim, co zaczyna mi wyglądać na zorganizowaną akcję. Pozwalam sobie zacytować małą "perełkę " z tego wywiadu :" Rosja Putina, która potrafi wysadzać budynki ze swoimi obywatelami, jak to miało miejsce w Wołgodońsku , Bujnaksku  i Moskwie , napadać na Gruzję, mordować swoich opozycjonistów i przeprowadzać manewry wojskowe ze scenariuszem uderzenia jądrowego na Warszawę".



Trzeba być bardzo nieodpowiedzialnym dziennikarzem aby stanowczo stawiać takie tezy. Autor tych oskarżeń doskonale wie , że oprócz kiepskiej literatury Litwinienki i  Felsztińskiego nie ma innych, wiarygodnych źródeł na potwierdzenie tej tezy. To mniej więcej taka prawda jak historia o mgle w Smoleńsku, którą rzekomo spowodował Putin aby zabić polskiego prezydenta. Tak  samo mało prawdziwa jest teza o agresji na Gruzję. Przypominam w tym miejscu, że niezależna międzynarodowa komisja składająca się z europejskich ekspertów z dziedziny wojskowości, prawa i historii  sporządziła raport z którego jednoznacznie wynika, że wojna rozpoczęła się atakiem Gruzji który był niezgodny z prawem międzynarodowym. Tak napisali eksperci UE której częścią jest przecież Polska.



Nie jestem łatwowierny i zdaję  sobie sprawę z tego , że w Polsce żaden prokurator nie odważy się wysunąć oskarżenia wobec osób o przekonaniach ksenofobicznych. Przeczytałem mnóstwo opinii i polemik  dotyczących interpretacji artykułów 256 i 257 Kodeksu Karnego i jak to zwykle  w Polsce, wszystko kończy się na interpretacji. Należę do tego szczęśliwego pokolenia które jako jedyne w tysiącletniej historii Polski przeżyło bez wojny. Jednak dopóki będą tolerowani przez społeczeństwo dziennikarze publicznie wzywający do nienawiści , pokój będzie zagrożony.

Prezes 15.02.2014

 

wtorek, 14 stycznia 2014

Ktoś proszę Państwa postradał zmysły w Ministerstwie Sprawiedliwości ! Otóż czytam  w prasie, że wspomniane ministerstwo ogłosiło przetarg na dostarczanie korespondencji sądów i prokuratur i że przetarg ten wygrała prywatna firma o nazwie Polska Grupa Pocztowa. Podobno przedstawiła ofertę o 84 miliony niższą od Poczty Polskiej. Dalej czytam, że firma która wygrała przetarg nawiązała współpracę z firmami "InPost" i "Ruch".



Nie przypuszczałem , że jeszcze tego samego dnia odczuję na własnej skórze skutki tej głęboko nieprzemyślanej decyzji. Odbieram z mojej skrzynki na listy korespondencję i znajduję wśród niej  zawiadomienie które załączam na końcu. Uważny czytelnik zapyta zapewne o co chodzi w całej sprawie ? Otóż proszę Państwa z załączonego awiza wynika , że firma o nazwie "InPost" (z podtytułem "Nowoczesna Poczta") zaprasza mnie po odbiór przesyłki poleconej do jakiegoś punktu, znajdującego się w innym mieście, oddalonym od mojego miejsca zamieszkania o około 10 kilometrów. Przez głowę przemknęła mi więc myśl , co będzie z Polakami którzy mieszkają na jeszcze większej prowincji niż ja ? Odpowiedź  jest  prosta , zanosi się na totalny paraliż naszego Państwa a całą winę za to ponosić będzie Ministerstwo Sprawiedliwości ! Wygląda na to , że Polska Grupa Pocztowa  wygrała przetarg w oparciu o pomysł , że część kosztów dystrybucji poczty przeniesie na klientów a Ministerstwo Sprawiedliwości ten pomysł kupiło !!!



Jest elementarną  prawdą , że za  organizację naszego Państwa odpowiadają rządzący więc w tym przypadku Pan Premier Tusk. Jako zwolennik Platformy Obywatelskiej z przykrością  odnotowuję , że to mój premier wyznaczył na Ministra Sprawiedliwości Pana Biernackiego. Nie wierzę absolutnie , że  pomysł z dystrybucją korespondencji  przez Polską Grupę Pocztową  jest pomysłem rozumnym i logicznym. W XXI wieku przesyłki listowe przynoszą  do domu  zwyczajni listonosze , przecież to takie proste !



Na koniec ze smutkiem stwierdzam, że muszę  zmienić swoje preferencje wyborcze. Jeśli ktoś nie potrafi rozwiązać sprawy o kapitalnym znaczeniu dla gospodarki Państwa, to nie może liczyć na dalsze moje poparcie. Panu Ministrowi Biernackiemu gwarantuję , że przesyłki nie odbiorę , bo nikt mnie nie zmusi do tego, abym stracił kilka godzin (nie wspominając o pieniądzach), by odebrać zwykły list polecony. Od tego , jak wspomniałem wyżej, są w cywilizowanym świecie listonosze. 

Prezes 14.01.2014 r.

 

         Po napisaniu  tego artykułu  ukazała się wiadomość , że 28 stycznia Prokuratura Okręgowa w Krakowie wszczęła śledztwo w sprawie przetargu na dwuletnią obsługę korespondencji z sądów i prokuratur, wartego ok. 500 mln złotych. Kontrakt zdobyła Polska Grupa Pocztowa, bo złożyła ofertę o ponad 84 mln zł niższą od Poczty Polskiej. Śledztwo wszczęto z zawiadomienia Poczty Polskiej. Dotyczy ono "złożenia w celu uzyskania zamówienia publicznego nierzetelnego pisemnego oświadczenia w zakresie dotyczącym wymogów stawianych przez zamawiającego".



 

sobota, 14 grudnia 2013

Długo zwlekałem z tym artykułem, bo nie lubię naśmiewać się z ludzi "sprawnych inaczej". Ale  ponieważ kiedyś obiecałem przyjacielowi który przyniósł mi materiały do tego artykułu , że coś tam kiedyś nabazgrolę , więc spełniam niniejszym tą obietnicę. Nadarzyła się ku temu okazja w związku z wczorajszym marszem w Warszawie partii opozycyjnej, która z życia społecznego zrobiła w Polsce kloakę. Dodajmy ,że wszystko z błogosławieństwem Kościoła (wybacz przyjacielu- to uwaga do kolegi który skrytykuje mnie za atakowanie Kościoła).



Dlaczego nawiązuję do marszu w Warszawie? Otóż równo rok temu w Roku Pańskim 2012 poseł z Bielska-Białej o nazwisku Stanisław Pięta zachęcał mieszkańców miasta do udziału w (jak on to nazwał) " marszu na Warszawę" takim oto zgrabnym plakatem:

Plakat ten jest jak najbardziej autentyczny a jego oryginał zachowałem w domu do dzisiaj. Przedstawiłem go do oceny znajomemu psychiatrze z prośbą o scharakteryzowanie sylwetki człowieka który wpadł na taki pomysł. Oczywiście zasłoniłem napis "poseł Stanisław Pięta". Nie będę się specjalnie wysilał aby zmienić mocno naukowy tekst specjalisty ale przytoczę główne tezy w miarę oryginalnym brzmieniu:



"Widzę tu paranoika którego świat zalewają wrogowie, a on sam stanowi ośrodek ich uwagi. To tak zwane urojenia ksobne, podczas których istnieje przekonanie iż jest się przedmiotem szczególnego zainteresowania otoczenia. Urojenia ksobne występują w prawdziwej paranoi i  cierpiało na nie wiele postaci historycznych. Ksobność jest jedną z najbardziej znamiennych cech paranoika i ma charakter defensywny gdyż uważa on , że lepiej być głównym obiektem wrogich knowań niż być lekceważonym. Paranoik wierzy ,że jest obiektem centralnego zainteresowania i stąd jego przekonanie o własnej wielkości. Paranoik jest też przekonany, że otaczają go ludzie zdecydowani by go dopaść i to powoduje u niego wrogie reakcje".



To tyle z opinii specjalisty. Czas pokazać naszego bohatera.

Próbowałem się dowiedzieć czegoś więcej o panu pośle od mieszkańców Bielska-Białej , ale niewiele mi powiedzieli. Pokazali mi tylko dwa kioski "Ruchu' w których sprzedawał gazety i to by było chyba na tyle.

Prezes 14.12.2013 r.





 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16
O autorze
Tagi
Dodatki na bloga